Ach, co to był za ślub...
Autor: Tadeusz Dach   
Ach, co to był za ślub… chciałoby się powiedzieć, jednak nie o samym ślubie będzie, ale o tym, co działo się zaraz po wyjściu z kościoła. Tradycją na wsiach już jest ustawianie tzw. bram, na których młodzi muszą się okupić, najczęściej alkoholem, aby przejść (przejechać) dalej. Nie inaczej było w ostatnią sobotę w Dębicy.  Stanęło tam aż sześć bram! Młodzi byli jednak na nie przygotowani i kolejno je zaliczali. Niespodzianką była brama utworzona przez członków Stowarzyszenia Historycznego „Dębosz” z Rymania. Powiedzmy, już głośno, że Państwo Młodzi to Arek i jego żona Beata byli chyba mocno zaskoczeni. Drogę im zastąpiły członkinie SH „Dębosz” ( Monika, Aldona i Agnieszka) przebrane w stroje regionalne ( oczywiście z Izby Muzealnej w Rymaniu)  oraz Edmund, który  wręczył Arkowi wykrywacz metalu i nakazał poszukiwanie zakopanych puszek.
dscf7254.jpg

Zaskoczenie było w pełni. Arek sprawił się bardzo dzielnie, jako doświadczony poszukiwacz i członek SH Dębosz”, znalazł dwie puszki. W jednej były monety, a w drugiej ziarna zboża. Przygotowane już było średniowieczne żarno i Pani Młoda musiała na tym żarnie przerobić znalezione  ziarno na mąkę. Później były życzenia od członków Stowarzyszenia Historycznego i lamka szampana. Młodzi nie omieszkali się oczywiście odpłacić stosownym prezentem. Zostali przepuszczeni i mogli udać się do bramy kolejnej.

W imieniu wszystkich członków Stowarzyszenia Historycznego „Dębosz”, na nowej drodze życia, składamy Beacie i Arkowi najserdeczniejsze życzenia. Może kiedyś wspomną naszą bramę…

zdj: Darek Pułło